:>

Młodszy archiwista Iron Mountain Polska mówi papa stacjom beznynowym.

1 Comment

Gdzie ja jestem?

Zagadka na myślenie.

Wchodzi klient na stację benzynową. Na stacji są dwie kasy. Przy jednej z kas stoi kasjer i czeka na klientów. Przy drugiej nie ma nikogo. Co zrobi klient?
A) Podejdzie do pustej kasy i będzie czekać
B) Podejdzie do kasjera i zostanie obsłużony
C) Podejdzie do pustej kasy i spyta kasjera stojącego przy drugiej “Tu czy tam?”
D) Podejdzie do jedynego kasjera w sklepie i spyta “Można?”

Każdemu zdrowo myślącemu człowiekowi od razu zaznacza się w głowie odpowiedź B. Otóż gówno prawda. Ze statystycznego punktu widzenia, odpowiedzi, które wybierają moi klienci swoim zachowaniem wyglądają tak:

A. 57% C. 33% D. 8% B. 2%

Oczywiście powyższa statystyka nie uwzględnia stałych klientów, którzy się już nauczyli jak się zachowywać na stacji.

A teraz właściwa historia:

Podchodzi facet, do pustej kasy.

- Poproszę trzy paczki LM-ów linków niebieskich

Skasowałem na swojej kasie

- Tu czy tam?
- Tutaj jestem
- Widzę, gdzie pan jest
- To skoro widzi pan gdzie jestem, to czemu pan podchodzi tam, gdzie mnie nie ma?

Ludzie mają tendencję do dziwnych zachowań. Uwielbiają na przykład zadawać głupie pytania, potwierdzać wszystko 3 razy i tak dalej. Ale o tym kiedy indziej.

No Comments

Diesel na gaz

Noc. Ciemna. Późna. Na stację wchodzi panienka.

- Dzień dobryyy. Czy na tej stacji jest gaaaz?
- Taaak?
- A zatankuje nam pan? Bo ja jestem z kierowcą, który ma pierwszy dzień prawo jazdy i jeszcze nie umie…
- Dobra, proszę podjechać na ostatnie stanowisko.

Laska poszła, a ja staję z Rysiem (ochroniarzem) w drzwiach i patrzymy co wyczyniają.

- Jak one chcą do tego gaz tankować, jak to kurrrka wodna chodzi jak diesel?
- Jak diesel chodzi?
- No nie słyszysz?

Wsłuchałem się, faktycznie jakoś inaczej. Ale skoro ona twierdzi, że to na gaz to pewnie wie co mówi, właściciel auta jej powiedział albo co. Podchodzę, chwytam pistolet i już mam szukać wlewu, gdy wątpliwość przerywa mój tok myślowy. Otwieram klapkę wlewu paliwa i patrzę na wielki napis DIESEL.

- Kurwa, przecież to jest diesel – mówię do panienek
- No mówiłam, że to diesel to ty się uparłaś, że to na gaz – zaczęły się kłócić
- A skąd można wziąć paliwo do diesla?
- Ze stacji benzynowej?
- Na przykład jakiej?
- Na przykład tej?
- A gdzie tu jest to paliwo?
- Na każdym stanowisku?

Podjechały, zatankowałem im, podziękowały za cierpliwość, przeprosiły za upierdliwość i pojechały. Chyba nie sposób nie zgodzić się z Clarksonem, który twierdzi, że zamiast egzaminu na prawo jazdy powinno się robić testy na inteligencję.

, , ,

1 Comment

Także ten

Na BP już nie pracuję, aczkolwiek dzisiaj podpisałem umowę o pracę na Lukoilu, także blog będzie nadal żywy. Podejrzewam, że jaj już takich nie będzie, ale coś zawsze się trafi. Stay tuned!

6 Comments

I wpizdu

Szefową na wspomnienia wzięło. Opowiadała jak to było w czasach jak był Aral.

kogo by pan nie spytał, każdy panu powie, że Aral to były najładniejsze stacje. Wszystko było takie niebieściutkie, było czyściutko, pięknie po prostu….

… a potem przyszło BP i wszystko, kurwa, przemalowali na zielono.

Ach tak. Byłbym zapomniał. Byłą szefową. Jestem bezrobotny. Tym razem naprawdę

, , ,

1 Comment

złotówa

Sobota. Rozliczam się. Zrobił się młyn, kolejka po drzwi, do tego chujki do gazu przyjechały. Jeden dzwonek, drugi dzwonek… W końcu przylazł facet i zaczął burzyć, że czeka i czeka i że to nie jest sklep spożywczy, tylko stacja benzynowa i on jest ważniejszy niż ci wszyscy ludzie w środku. Znaczy się burak. Powiedział, żebyśmy otworzyli sklep spożywczy a nie stację benzynową, na co Ela powiedziała mu „dobrze, tak zrobimy”, przez co o mało nie posikałem się ze śmiechu. Facet stwierdził, że nie popuści, opisze to w gazecie, cośtam sranie w banię. Ela niezwykle kulturalnie (co mnie bardzo, swoją drogą, zaskoczyło) wyjaśniła mu, że ja się rozliczam i nie podejdę, bo muszę to skończyć, a ona również nie może wyjść bo obsługuje klientów. Dodała również, że jakby była taka kolejka jak teraz a ja bym się nie rozliczał to też by nikt nie wyszedł do tego gazu, bo przy sklepie pełnym klientów się tego nie robi. Znowu zaczął strzelać z dupy o tym swoim sklepie spożywczym i o pisaniu do gazet. W końcu rozliczyłem się, otworzyłem kasę, obsłużyłem klientów (tempo ekspresowe, w 3 minuty kolejka zniknęła – co dwie kasy to dwie kasy). Wyszedłem tankować:

- ten czerwony? – spytałem
- nie, taksówka
- no tak, wszystko jasne – pomyślałem – złotówa
- to jest bordowy – wtrąciła się pizda, która burzyła razem z tym kolesiem
- jestem facetem, nie znam się na kolorach – zażartowałem
- pan to się chyba na niczym nie zna – stwierdził złotówa

Nosz kurwa mać. Taksówkarz, kurwa, złotówa jebana będzie kwestionował moje kwalifikacje. Chuj, że studiuję kierunek tak trudny, że jego by nawet na niego nie przyjęli, chuj, że za 4 lata będę za godzinę zgarniał stawkę, którą on zarabia w dzień… mówi mi to TAKSÓWKARZ! Człowiek, dla którego najważniejszym egzaminem w życiu był egzamin na prawko, który żyje z odwożenia pijanych ludzi z imprez do domu, wypowiada się o mojej wiedzy. Noszkurwajebanamać. Z jednej strony żałuję, że puściłem to mimo uszu, miałem ochotę go zrównać z ziemią i powiedzieć mu co o nim myślę, z drugiej cieszę się, że nic nie odpyskowałem, bo miałby co napisać w skardze do bp, a tak on się burzył a my do niego grzecznie. Stwierdził też, że bp to najgorsze stacje, że są beznadziejne i zawsze są jakieś cyrki. Tylko nie rozumiem jednego – skoro są takie beznadziejne, drogie i mają beznadziejną obsługę, to NA CHUJ TU PRZYJEŻDŻAŁ?! Kazał mu ktoś? Na pożegnanie jeszcze mi powiedział, że będę miał miękko w kolanach i mam zacząć się bać. Stwierdziłem, że się zesram ze strachu i wróciłem na stację rzucając od progu

- ja pierdolę, taki kretyn to mi się dawno nie trafił, Ela, będziemy mieć miękko w kolanach!
- no, uważaj, patrz jak się boję.

Na to wszystko wtrąciła się ta głupia pizda, mówiąc, że tamten facet miał rację (sama też musiała czekać) i że kiedyś się doigramy. Ela stwierdziła, że już nie tacy jej się odgrażali. Pizda znowu rzuciła coś o sklepie spożywczym i poszła, a ja stwierdziłem, że oboje byli siebie warci. Niestety – jedni wynoszą z domu kulturę, a inni sztućce.

Swoją drogą zadziwiające jest to, że największe buraki jakich spotykam w pracy to właśnie taksówkarze, podczas gdy zawsze gdy jadę taksówką kierowca jest miły i kulturalny. Czyżby udawanie miłego było dla nich tak męczące, że przyjeżdżają na stację się wyżyć?

,

2 Comments

pan mi to wpisze na paliwo

Zatankował, płaci.
I do tego pan mi jeszcze doliczy… (tu zaczyna wymieniać najdroższe alkohole z półki) i to mi pan wpisze na fakturze na paliwo. Wydał w sumie około 550 zł (200 na paliwo, 350 na całą resztę), podzieliłem to na 3 transakcje (kasa ma limit do 8 artykułów (chuj wie dlaczego)) i zaczynam wypisywać fakturę. Wydrukowałem, dałem mu, na co on stwierdził:

- ale miał pan mi wpisać paliwo za tę kwotę
- nie mam takiej możliwości
- etam nie ma pan. Dobrze wiem, że pan ma, zawsze tak robię. Oj chyba będę musiał zmienić stację.

Tu spojrzałem na szefową, która akurat stała obok mnie, minę miała nietęgą. Walczyła sama ze sobą. Zastanawiałem się czy porozmawiać z nim o policji skarbowej, ale w końcu zrobiłem minę nr 47 i pożegnałem go, życząc wesołych świąt. Gdy chwilę później szedłem z szefową do biura po drobne powiedziałem:

- widziała pani? Właśnie straciłem klienta.
- No właśnie… ja znam tego dziada. Często do nas przychodzi i zawsze ma jakiś problem, już chciałam się odezwać i pana kopnąć, żeby się pan czasem nie odezwał [oj zna szefowa mój cięty język]
- mamy dane firmy… może zadzwonię do skarbówki?
- wtedy by przetrzepali jego firmę i przy okazji wszystkie stacje, na których brał faktury.
- e, to nie będziemy robić gnoju kolegom po fachu

,

No Comments

chętny

Przyszedł Andrzej – stały klient, w porządku koleś, zawsze z nim na faję wychodzę jak przychodzi. Szefowa akurat szła zza kas na zaplecze, on się za nią obejrzał i z „takim” uśmiechem patrzy na mnie:

- szefowa – mówię
- no to co, że szefowa? Nie szukacie tu czasem kogoś do pracy?
- no chyba mi nie powiesz, że chcesz pracować na stacji [jest przedstawicielem handlowym, całkiem przyzwoicie zarabiającym przedstawicielem handlowym]
- tu nie chodzi o pracę – i znowu banan na twarzy

Faceci są monotematyczni.

,

No Comments

hm

Dlaczego trzeciego kwietnia napisałem, że odchodzę?

Bo gdybym napisał to pierwszego to nikt by nie uwierzył, a tak choć parę osób dało się nabrać :)

Dalej zapierdalam w tym burdelu.

, ,

No Comments

Koniec

Na ostatniej nocce tak dostałem po dupie (w przenośni), że dzisiaj rano zadzwoniłem do szefa i powiedziałem, że rezygnuję. To chyba oznacza koniec bloga. Bye.

,

1 Comment